Croeso i Gymru

Rok 2004. Polska w Unii Europejskiej!

Mając kilkadziesiąt funtów w kieszeni i kilkadziesiąt kilogramów na plecach, stoję na przystanku przy lotnisku Heathrow, czekając na autobus do Cardiff. Nagle ktoś podchodzi do mnie i pyta:
– Excuse me, are you Welsh?

Znając tamtejszy stosunek Anglików do Walijczyków, waham się pomiędzy posłaniem płomiennego uśmiechu i strzeleniem gościa z placka w twarz. Komplement czy raczej pogarda?

Emigrant w Anglii

Czemu Walia, a nie Anglia? Może to język (Dwi’n dy garu di – kocham cię), może poczucie humoru (Welcome to Wales. Enjoy your stay and go away), może te pagórki leśne, te łąki zielone. Może po prostu wszystko razem.

No i jeszcze ten klimat! Tubylcy mówią:
„Popatrz na góry w oddali. Jeśli są skąpane we mgle, to znaczy, że pada. Jeśli je widzisz wyraźnie, to znaczy, że będzie padać.”
A bardzo często pada… I to poziomo!

Aberaeron, Carmarthenshire (Walia Południowa)

Aberaeron, Ceredigion (Walia Południowa). Dziękuję, Huw!

Share This:

2 Comments on "Croeso i Gymru"

  1. Helo, Kasia, sut wyt ti?

    Un peth bach: mae Aberaeron yng Ngheredigion, nid Sir Gaerfyrddin. Mae Pant-llech (a’r Royal Oak) yn Sir Gaerfyrddin, ond mae Aberaeron yn yr un sir â Llambed. Rwy’n synnu dy fod di wedi anghofio hynny 🙂

  2. Ti’n iawn, Huw! Diolch am hynny, Huw bach. Dylwn i wedi dechrau’r blog ‚ma blynyddau yn ol, pan o’n i yng Nghymru o hyd a chofio popeth! 🙂

Leave a comment

Your email address will not be published.


*